Marcin Rzońca, miłośnik kawy i autor bloga PopularCoffee.pl, opowiada m.in. o początkach swojej przygody z kawą

Rozmową z Marcinem Rzońcą, miłośnikiem kawy i autorem bloga PopularCoffee.pl, rozpoczynamy cykl poświęcony osobom związanym z branżą kawową i kawiarnianą. W ramach tego cyklu będziemy przede wszystkim starali się dowiedzieć, jak rozpoczęła się ich kawowa przygoda, jakie były jej najjaśniejsze momenty, a o jakich chwilach woleliby zapomnieć…


Twoja pierwsza kawa w życiu: czy pamiętasz, co to było? Co pomyślałeś, gdy ją wypiłeś?  
Ciężko mi stwierdzić, kiedy był ten pierwszy raz… Na pewno wiem, że odkąd pamiętam, bardzo pociągał mnie zapach mielonej kawy. Uwielbiałem jako dziecko, kiedy ktoś otwierał nową paczkę sklepowej, mielonej kawy. Potem trafiło się kilka wyjazdów do Włoch, gdzie spróbowałem espresso i cappuccino – stwierdziłem, że faktycznie, lubię kawę. Gdy chodziłem do liceum, rodzice kupili automatyczny ekspres, do którego wsypuje się kawę w ziarnach, wciska przycisk i robi kawę. To był szok i szał – świeżutka kawa w zaciszu domowym! Do tego można wybrać sobie dowolną kawę, nawet taką pyszną, włoską! Bo oczywiście zaraz potem kupowało się różne kawy bądź przywoziło Lavazzę czy Pellini z Włoch. Trafiła się nawet jakaś smakowa, orzechowa kawa z USA. Po prostu cudo!
Czas jednak było wyjechać na studia, z dala od rodziców i ekspresu, więc była tania kawiarka i sklepowa mielonka. Nie potrafiłem się przekonać do tego sposobu (zła kawa i złe materiały kawiarki zrobiły swoje…), zacząłem więc pragnąć jakiegoś małego ekspresu ciśnieniowego. Szukając najlepszych ofert, trafiłem przez przypadek na forum kawowe, zacząłem czytać, czytać, czytać…. i tak zostałem już do reszty wchłonięty przez świat kawowy. Młynki, ekspresy, alternatywa, świeże ziarna……….


Jaka jest twoja ulubiona kawa? Jakie ziarno i jaką metodą przygotowywane?
Lekkie, owocowe, słodkie single (zwłaszcza Kenia, Etiopia) przygotowywane w V60 lub Chemeksie


Najgorszą kawę w życiu wypiłeś w…?
Za dużo tego przeżyłem… Ostatni najgorszy raz pamiętam we Lwowie.


A najlepszą kawę w życiu wypiłeś w…?
Kawiarnia Johana&Nystroma w Sztokholmie. W ciągu kilku dni wypiłem tam niejednego dripa czy aeropress. Każda świetna, pełna, oszałamiająca zapachem. Zwłaszcza zapamiętałem Kenię Kagumoini z V60. Pachniała jak kompot z czerwonych owoców przepełnionych słońcem. No i sporo też w warszawskich Filtrach, gdzie odkryłem naprawdę dużo.


Pijesz kawę, bo…
Uwielbiam odkrywać nowe smaki, które w kawie występują w niewyobrażalnych ilościach.


Ile dziennie wypijasz kaw i jakich?
Bardzo różnie. Od zera, bo brakuje czasu przed pracą (a jeśli nie mam dostępu do dobrej kawy, to po prostu jej nie piję, a w pracy nie mam takiej możliwości) do ok. 5-6 dziennie (choć i zdarzało się, że więcej, ale to rzadko). Jeśli chodzi o metody… Zależy od dnia, czasu i chęci. W większości są to metody alternatywne, które mam w domu – V60, chemex i aeropress, nieco rzadziej espresso czy cappuccino, w zaciszu domowym, gdyż tu mam lekki niedobór sprzętowy (wysłużony Zelmer).


Najlepsza kawiarnia, w jakiej byłeś?
Sztokholmski Johan&Nystrom, warszawskie Filtry i lubelski Kap Kap Cafe.


Idealna kawiarnia powinna…
Przyciągać nie tylko dobrą kawą, ale i całą otoczką – muzyką, wnętrzem, lokalizacją i jedzeniem.


Idealny barista powinien…
Nie wywyższać się. I być także szarmancki i elegancki.


Z branżą kawową związałeś się, bo…
To świat, który na każdym kroku zaskakuje.